W skrócie
- Przedstawiciele branży odzieżowej i tekstylnej zebrali się w centrum Warszawy, by wyrazić sprzeciw wobec nowych regulacji.
- Głównym punktem zapalnym jest system SENT, który zdaniem przedsiębiorców drastycznie utrudnia handel odzieżą.
- Protestujący zebrali się pod gmachem Ministerstwa Finansów przy ulicy Świętokrzyskiej.
- Przedsiębiorcy ostrzegają, że obecne przepisy mogą doprowadzić wiele polskich firm do bankructwa.
W środowe popołudnie, 13 maja, okolice Ministerstwa Finansów przy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie stały się areną głośnego protestu. Przedstawiciele branży odzieżowej, zmęczeni brakiem dialogu z decydentami, postanowili wyjść na ulice, aby zaprotestować przeciwko objęciu ich sektora systemem monitorowania drogowego przewozu towarów, czyli tzw. SENT. Manifestacja przyciągnęła przedsiębiorców z całego kraju, którzy nie ukrywają swojej frustracji skierowanej w stronę resortu finansów.
System SENT, pierwotnie zaprojektowany do walki z „szarą strefą” w obrocie paliwami czy alkoholem, zdaniem protestujących jest narzędziem kompletnie niedostosowanym do specyfiki handlu odzieżą. Przedsiębiorcy wskazują, że nałożone na nich obowiązki raportowania każdej partii towaru generują ogromne koszty administracyjne i paraliżują płynność dostaw. Wiele firm, szczególnie tych mniejszych, obawia się, że w obliczu tak restrykcyjnych wymogów, będą zmuszone do drastycznego ograniczenia skali działalności lub całkowitego zamknięcia swoich sklepów i hurtowni.
Chaos w logistyce i strach o przyszłość
Podczas zgromadzenia, które zablokowało część ruchu w ścisłym centrum stolicy, przedsiębiorcy podkreślali, że nie są przeciwnikami uszczelniania systemu podatkowego, jednak sposób wprowadzenia zmian budzi ich stanowczy sprzeciw. „Jesteśmy traktowani jak przestępcy, podczas gdy nasze firmy uczciwie odprowadzają podatki i zatrudniają tysiące pracowników w całym kraju” – słychać było z tłumu zgromadzonego pod budynkiem ministerstwa. Uczestnicy manifestacji przynieśli transparenty z hasłami dotyczącymi ochrony polskich miejsc pracy oraz sprzeciwu wobec nadmiernej biurokracji, która dusi lokalny handel.
Eksperci wspierający branżę dodają, że włączenie odzieży do systemu SENT może wpłynąć na końcowe ceny produktów w sklepach. Koszty obsługi informatycznej oraz dodatkowego personelu, który musi zajmować się zgłoszeniami do systemu, ostatecznie obciążą kieszenie polskich konsumentów. Przedsiębiorcy apelują o wypracowanie rozwiązań, które będą bardziej przyjazne dla biznesu i nie będą wymagały tak skomplikowanej sprawozdawczości w przypadku towarów, które nie są uznawane za produkty wysokiego ryzyka podatkowego.
Obecnie sytuacja pozostaje napięta. Przedstawiciele protestujących domagają się pilnego spotkania z kierownictwem resortu, aby omówić możliwe modyfikacje przepisów. Jeśli postulaty nie zostaną wysłuchane, branża zapowiada kolejne, jeszcze liczniejsze akcje protestacyjne w Warszawie. Służby miejskie apelowały do kierowców o omijanie ulicy Świętokrzyskiej i okolicznych arterii, ze względu na utrudnienia w ruchu spowodowane dużą liczbą uczestników zgromadzenia.
